Wybraniec

O królowie wszechczasów! Gdzie wasze królestwa? Gdzie poddani i wierni wasale? Attyllo, Hannibalu, Nabuchodonozorze i ty złotowłosy Macedończyku! Dziś tylko wiatr i proch. Ja powiem, a wam posłuchać zostanie. Będzie to legenda święta jak śpiew Apollina.

Czasy tamte oświecało dziewicze słońce, a po pustkowiu pełzały węże. Kraina ta nieogamięta, a szlaki nieprzebyte. Rzeki dwie przepływały przez ten świat. Jedna czarna dla nocy, druga dla dnia zielona.

We wsi stał wielki dąb, co był środkiem istnienia. Pod drzewem Wybraniec przysiadał, by cienia zakosztować. Odkładał miecz w ciszę i słuchał muzyki tego świata bez burzy. Każda kępka jagód znała miękkie podeszwy jego sandałów, każdy strumyk leśny znał dotyk jego dłoni. Wszelkie ptactwo siadało mu na ramionach gdy wędrował. Baby z wioski masowały mu uda, chłopi przynosili bukłaki wina, dzieci tuliły się do niego. Wieczorami, gdy księżyc oświetlać zaczynał słomiane strzechy, wieśniacy siadali przy ognisku i śpiewali, a dźwięk bębnów unosił się nad bór przykryty płaszczem czerni. Wtedy Wybraniec czuwał. Stał z żelazem w dłoniach a dąb za jego plecami spał spokojnie. Czas nigdy nie był tak bezpieczny!

Kraina pod okiem Wybrańca kwitła miodem. Łąki szumiały hymny na jego cześć. Nasiona zdawały się pękać z niecierpliwości, by dojrzeć i zaistnieć. Świat cieszył się sobą, rozpruwał swój miąższ i taplał go w młodych aortach rzek. Wszystko pchało się do życia.

Żaden z wojowników nie śmiał podejść do świętego dębu. Nie było śmiałka gotowego odebrać straży nad światem. Wybraniec czuwał, a ciało jego nie zaznało nocnego snu. Kładł się nad ranem, kiedy pierwsze ofiarnice przychodziły do świątyni Diany. Opierał wtedy głowę o wielki dąb i zasypiał z mieczem na kolanach. Śnił o swym zwycięstwie nad dawnym wybrańcem. Widział jego pogruchotane ciało u swych stóp, pod konarami dębu. Słyszał bicie w bębny i taniec radości obwieszczający, że świat ma nowego strażnika. Ogień na stosie pożarł ciało dawnego wybrańca, stary czas rozpadł się w popiół. Świat narodził się na nowo. Będzie trwał w radości, aż pewnego dnia zjawi się inny wojownik gotowy przejąć straż pod dębem.

Wybraniec nie myślał jednak o tej chwili. Był dumny, że to on pilnuje świata. Ileż pożytku przynosił ludziom z wioski! Dzięki niemu chłopi sadzili zboże wiosną, by latem je zebrać. Dzięki niemu kapłanki składały cielca na ofiarę podczas codziennych modłów. Świat oddychał odwiecznym rytmem, nad którym czuwał miecz Wybrańca.

Ten wieczór spoglądał niepokojem. Las rozbrzmiewał wyciem wilków, jaszczurki powychodziły spod kamieni. Wiatr posępnie grał wśród liści dębu. Była to pieśń śmierci. On nadszedł z zachodu. Hardo kroczył przed siebie, a ostrze jego miecza odbijało światło księżyca. Nie powiedzieli sobie ani słowa. Nie musieli. Wybraniec spojrzał na pień drzewa za swoimi plecami.
- Czy po raz ostatni tu stoję pod twoimi konarami?- Myślał wyciągając broń. Starli się, a pot zrosił ich czoła. Niebo zapłakało deszczem, kiedy Wybraniec, ugodzony w serce, padł. We wsi rozbrzmiały bębny, kobiety pozdzierały swe szaty. Pobiegły namaścić ciało zwycięzcy olejkami. Wybraniec leżał na ziemi, krew z jego boku mieszała się z rosą. Patrzył na powitanie nowego strażnika. Patrzył mu w oczy i zobaczył w nich siebie, siebie Wybrańca czuwającego nad światem.
- A więc nigdy nie przeminę, tak jak nie może być końca świętego dębu.- Myślał, a śmierć zamykała mu oczy.

Ranek zapukał promieniami słońca, kiedy ofiarnice ruszyły do ołtarza. Pod świętym dębem czuwał Wybraniec. Czas nigdy nie był tak bezpieczny…

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogosphere News
  • PDF

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <font color="" face="" size=""> <span style="">